Kalendarz Majów

Cywilizacja Majów zamieszkująca pułwysep Jukatan w Meksyku, charakteryzowała się wysokim poziomem wiedzy matematycznej (znali zero) oraz astronomicznej (przewidywali zaćmienia, znali czas obrotu Księżyca dokoła Ziemi oraz Ziemi dookoła Słońca z dokładnością do trzeciego miejsca po przecinku). Posiadali obszernie rozwinięte umiejętności w dziedzinie architektury (budowy świątyń, pałaców, piramid schodkowych m.in w Palenque, Piedras Negras, Banampak) oraz w dziedzinie sztuki (malowidła ścienne, ceramika, biżuteria, rzeźby z kamienia, drewna i kości). Majowie posługiwali się własnym kalendarzem. Kalendarz Majów tak samo jak kalendarz staroegipski składał się z 18 dwudziestodniowych miesięcy (dni były oznaczane liczbami od 0 do 19). Majowie nie stosowali systemu lat przystępnych, ich cykl kalendarzowy liczył niezmiennie 365 dni.
Naukowcy odkryli, że kalendarz Majów kończy się 21 grudnia 2012. Przedstawiciele ruchu kulturowego „New Age” wierzą, że z tą datą dokonają się na Ziemi nieprzewidziane zmiany np. przebiegunowanie Ziemi, upadek wszystkich religii, objawienie się obcych cywilizacji lub przejście ludzkiego umysłu na inny poziom świadomości.

„Proroctwo Oriona na rok 2012” (The Orion Prophecy)
Patrick Geryl i Gino Ratinckx, na podstawie wykonanych analiz zapisków starożytnych Majów oraz Egipcjan, doszli do przerażającego wniosku dotyczącego zdarzeń, które mają mieć miejsce w przyszłości. Ustalili, że w roku 2012 Wenus, Orion oraz inne gwiazdy znajdą się w tej samej pozycji, co w roku 9792 p.n.e., w którym miał miejsce biblijny potop.
Odczytano, że ludzkość stanie w obliczu zagłady spowodowanej globalnymi kataklizmami, które powstaną na wskutek nagłego przebiegunowanie Ziemi, czyli zamiany magnetycznego bieguna północnego z południowym. Pojawią się gigantyczne trzęsienia Ziemi, płyty tektoniczne zaczną się przemieszczać, wystąpią przerażające powodzie.
Autorzy książki twierdzą, że cywilizacja żyjąca przed potopem, umieściła całą swoją wiedzę w starożytnym Wielkim Labiryncie, nazywanym „kapsułą czasu”. Olbrzymi labirynt posiada sekretne komnaty, wypełnione zapiskami oraz artefaktami z poprzedniej katastrofy.

„W roku 2012 ludzkość stanie w obliczu zagłady. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromnej fale zniszczą naszą cywilizację. Europa i Ameryka Północna przesuną się do strefy polarnej. W apokalipsie zginie prawie cała ludzkość.
Oto przepowiednie Majów i Egipcjan, potomków legendarnej Atlantydy, pogrzebanej pod biegunek południowym. Dzięki swej zdumiewającej wiedzy astronomicznej mieszkańcy legendarnego lądu mogli dokładnie przewidzieć klęskę światową - potop z 9792 roku p.n.e. Zbudowali wówczas tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu...”
Fragment książki:
„Piszę tę książkę w gniewie, rozpaczy i bólu. Marzenie mojego życia zostało zniweczone za sprawą szeregu odkryć. Wszystkie one dotyczą nadciągającej katastrofy, największej, jaka kiedykolwiek spotkała ludzkość. Nigdy dotychczas Ziemia nie była tak gęsto zaludniona jak dziś, zatem rozmiary zagłady będą nieporównywalne z niczym. Kiedy to pojąłem, byłem w szoku, kompletnie załamany. Nie mogłem spać przez wiele nocy. Problem ten zdominował moje życie i skierował je na nowe tory. Dotychczas całe swoje życie miałem dokładnie zaplanowane. Od lat żyłem na głodowej diecie, opartej na owocach i jarzynach. Miało to mi pozwolić osiągnąć wspaniały wiek lat 120. Zainwestowałem w kilka funduszy emerytalnych, by po przejściu na emeryturę być bogatym człowiekiem. Mógłbym wtedy przez jakieś 60 lat cieszyć się życiem! I to w dodatku w dobrym zdrowiu. Testy na zwierzętach jasno wykazały, że to jest rzeczywiście możliwe: przy głodowej diecie długość ich życia zwiększała się o 30 do 100%. Opierając się na tych danych postanowiłem zrobić to samo. Perspektywa stania się zamożnym emerytem odbywającym podróże była bardzo kusząca.
I oto nagle moje marzenie legło w gruzach. Zgodnie z książką Prorocza wiedza Majów Ziemia ma ulec zagładzie w dniach 21-22 grudnia 2012 roku. Tezy stawiane w tej książce wydawały mi się prawidłowe, chociaż autor udostępnił nam tylko niewielką część wiedzy. Zgodnie z przepowiednią Majów tego dnia pole magnetyczne Słońca zmieni kierunek, co spowoduje, że Ziemia zacznie „wywracać się” a to będzie miało fatalne skutki dla rodzaju ludzkiego. Byłem głęboko zaszokowany. Czeka nas potworna katastrofa, większa niż wszystkie dotychczasowe. Czułem się jak sparaliżowany. Wściekałem się i przeklinałem z całego serca. Przecież miałem zacząć korzystać ze swoich funduszy emerytalnych dopiero od roku 2015! Dwadzieścia lat temu podpisałem klauzulę, że przed tym terminem nie podejmę żadnych pieniędzy. Zwiększało to wydatnie ogólną sumę i mógłbym żyć sobie luksusowo przez dziesiątki lat. Byłem święcie przekonany, że zrobiłem złoty interes. Tak było, zanim przeczytałem tę szczególną książkę. Od tej chwili wszystko co uważałem za pewne w życiu i wszystkie moje marzenia runęły. Postanowiłem zbadać dokładnie tę sprawę. Jeżeli taki kataklizm rzeczywiście ma się wydarzyć, musiałem mieć niezbite dowody. Chodzi przecież o przetrwanie rodzaju ludzkiego na Ziemi!
Naturalnie natychmiast zabrałem się do badań i w rezultacie udało mi się ujawnić innym groźbę nadciągającej globalnej katastrofy. Przygotujcie się na to, że w mojej książce przeczytacie o najbardziej wstrząsających odkryciach naszej nowoczesnej cywilizacji. Katastrofa naturalna, która nastąpi, przekracza radość pojmowania każdego z nas. Emerytury stracą wszelką wartość - zatem zrezygnowałem z mojej. Żadem rząd nie będzie w stanie przetrwać. Nikt w to nie uwierzy - a potem będzie już za późno. Dlatego musicie przygotować się i opracować swoją własną taktykę przetrwania. Będę dla was bazą danych. Przeżycie tak ogromnej katastrofy będzie niesłychanie trudne, jeżeli nie dokona się żadnych przygotowań. Zapasy żywności ulegną zniszczeniu, opieka lekarska przestanie istnieć, zawodowi ratownicy zginą. Musimy razem niezwłocznie stworzyć grupy, które zaczną pracować nad tym zadaniem. Trzeba będzie zbudować „arki Noego”, by móc przetrzymać uderzenie ogromnych fal morskich. Trzeba będzie gromadzić żywność i energię. Trzeba będzie podjąć nieskończenie wiele działań, a do tej fatalnej daty pozostaje już tylko kilka lat. Mam nadzieję, że zgłosi się wielu ochotników, by wprowadzić w życie opisaną w tej książce strategię przetrwania.”
„2013 - Koniec naszego Świata czy początek nowej Ery?”
- Czy przepowiedziana przez Majów zagłada ziemskiej cywilizacji rzeczywiście nastąpi? Czy możliwy jest inny scenariusz wydarzeń?
- Czy w 2012 roku uderzenie asteroidów, gigantyczne wybuchy wulkanów i straszliwe huragany rozpętają zgubny kosmiczny i ziemskie chaos?
- Czy nieograniczony rozwój techniki pozwoli na stworzenie bionucznych istot ludzkich, myślących komputerów i na pokonanie wszelkich chorób - a może i śmierci?
- Czy nastąpi ewolucyjna rewolucja ludzkiej świadomości, czy też końcowe odliczanie prowadzące do ostatecznej zagłady?
- Czy czeka nas apokalipsa, czy odrodzenie świata i transformacja ludzkiej natury?
Fragment książki:
„Ciekawe, że człowieka niewierzącego w „rok 2012” poproszono o napisanie przedmowy do książki na temat zmian, które być może nastąpią 23 grudnia (albo w okolicy tej daty) owego roku. Co do mnie, jestem pewien, że 24 grudnia 2012 roku będzie zupełnie takim samym dniem jak dzień poprzedni.
Podejrzewam, że mnóstwo osób będzie oczekiwać końca świata, a jeszcze więcej - głębokich zmian w ludzkiej świadomości; tymczasem tej nocy nie wydarzy się ani jedno, ani drugie.
MImo to istnieją powody, dla których tylu ludzi zaczyna zwracać uwagę na datę, na której kończy się starożytny kalendarz Długiego Liczenia Majów. Dla Majów ten dzień był końcem rzeczywistości, jaką znali. Po niej miał nastąpić zupełnie inny świat. Badacze historii tego narodu twierdzą, że Majowie nie mieli pojęcia o istnieniu galaktyk, a tym bardziej nie wyobrażali sobie, że nasz system słoneczny mógłby akurat tego dnia przechodzić przez martwy punkt płaszczyzny naszej Galaktyki. Niewątpliwie jednak potrafili poprawnie obliczyć przesilenie, wychodząc od własnego odmierzania czasu i używając swojego systemu matematycznego. To zaś dowodzi, że ich talenty astronomiczne były, najłagodniej mówiąc, niezmiernie wysoko rozwinięte. Nasz głęboko „eurocentryczny” punkt widzenia zakłada, że stanowimy, we wszystkim i zawsze, najwyższą kulturę - w nauce oraz w wiedzy o naturze - i że jesteśmy o wiele mniej przesądni niż wszystkie inne cywilizacje.
Słusznie czy nie, mamy niestety tendencję do lekceważenia dawnych sposobów myślenia, gromadzenia i wykorzystywania wiedzy. Całkiem możliwe, że amerykański uczony indiańskiego pochodzenia Jose Arguelles ma rację, zapewniając, iż Majowie wiedzieli o czymś takim, jak galaktyki, i zdawali sobie sprawę z usytuowania Ziemi we wszechświecie. To, że Arguelles tak doskonale rozszyfrował kalendarz Majów, doprowadziło do obecnego zainteresowania rokiem 2012.
Sugestia, że mogli coś wiedzieć o galaktykach, nie jest bynajmniej przesadą. Przecież najbliższą Drogi Mlecznej galaktyką Andromedy można dostrzec gołym okiem (o ile ktoś ma doskonały wzrok) jako krąg ze śladami małych gwiazdek wokół krawędzi. Wiem to, ponieważ znam astronoma amatora obdarzonego takim wzrokiem, że potrafi bez lunety wyraźnie zobaczyć księżyce Jowisza.
Dzięki znacznie czyściejszej atmosferze i bardzo ciemnych nocom w czasach Majów ich informacje o niebie mogły być zaskakująco dokładne pomimo braku teleskopów. Zajmowali się tym zagadnieniem dogłębnie i przeprowadzali obserwacje z nadzwyczajną precyzją, przechowując zapisy przez setki lat.
Zarówno oni, jak inne starożytne ludy, rozumieli znaczenie precesji równonocy, czyli powolnego wstecznego ruchu bieguna północnego Ziemi po okręgu na niebie; ruch ten jest spowodowany tym, że nasza planeta nieznacznie odchyla się od poziomu.
Mówię to z przekonaniem, dlatego że zodiak rejestruje precesję - i to co najmniej od 2000 lat. Istnieją też o wiele starsze dowody w pismach Babilończyków i Sumerów, a także przykłady rzeźb z epoki kamiennej wskazujące, że konstelacja Byka była znana już 10 000 lat temu.
Majowie i wiele innych starożytnych cywilizacji nie tylko znało zodiak, ale używało go jako szablon wielkiego planu ludzkiego istnienia. W ten sposób starożytni alegorycznie przedstawiali znajomość swojego miejsca w planie.
Ostatnie cztery znaki zodiaku, przez które ostatnio przechodził biegun północny, to kolejno Byk, Baran, Ryby, teraz zaś jesteśmy w trakcie przechodzenia do czwartego znaku - Wodnika. To niezwykłe, ale istnieją dowody, że najwcześniejsze zachodnie cywilizacje były w pełni świadowe swojej pozycji w zodiaku.
Podczas Ery Byka, czyli od 6000 do 4000 lat temu świat śródziemnomorski był zdominowany przez kult byka, wyraźnie widoczny w sztuce kultur kreteńskiej i minojskiej. Echa słynnego tańca byków, wspaniałego fresku na ścianach pałacu w Knossos na Krecie, można odnaleść do dzisiaj w corridzie, nadal bardzo popularnej w Hiszpanii.
Następna Era Barana, rozpoczęła się około 4000 lat temu i była wielokrotnie symbolicznie przedstawiana w Starym Testamencie, gdzie wspomina się „baranka” 72 razy. Żadnego innego zwierzęcia nie wymienia się tam tak często.
Era Ryby zaczęła się na początku ery chrześcijaństwa, nie powinniśmy zatem być zaskoczeni, że Jezusa nazywano rybakiem łowiącym ludzi. Zgromadził przy sobie także rybaków (apostołów), którzy mieli głosić Jego prawdę o przeistoczeniu, a w legendzie i poezji nazywa się Go Królem Rybakiem.
Ryba była najwcześniejszym symbolem chrześcijan i symbol ten nadal jest powszechnie używany.
Wszystko to sugeruje, że starożytni respektowali swoją pozycję w zodiaku i być może rozumieli głębiej niż my słynną maksymę mitycznego ojca alchemii Hermesa Trismegistosa „Tak, jak w górze, tak jest i na dole”.
Prawdopodobnie nie przypadkiem rok 2012 wypada w okresie przejściowym między erami Ryby i Wodnika. Oczywiście nie potrafimy już, jak starożytni, budować swojego świata, bazując na aktualnie rządzących nami znakach zodiaku, nie jesteśmy jednak całkowicie ignorantami w tej kwestii i wiemy, że czeka nas większy ruch pomiędzy znakami zodiaku, czy nam się to podoba, czy nie.
Ryby to stworzenia wodne. Woda daje im wszystko, czego potrzebują: przestrzeń, w której się rozmnażają, jedzenie, nawet możliwość oddychania. Wodnik natomiast wylewa wodę, zostawiając rybę na suchej ziemi. Bez życiodajnej wody ryba musi się albo zmienić, albo umrzeć.
I oto odkrywamy powód, dla którego ta książka jest tak ważna. Z chwilą kiedy kończy się Era Ryb, a zaczyna się Era Wodnika, dotarliśmy do przełomowego punktu w historii naszej ewolucji. Ziemia nie może nam już w niczym pomóc. Musimy się zmienić lub zginąć.
Jeśli nie zaczniemy się zmieniać, z pewnością umrzemy, a w każdym razie doświadczymy wielkiego niepokoju, bo Ziemia (czyli nasza „woda”) przestanie nam zapewniać środki do życia. To nie jest coś, co ma się wydarzyć gdzieś, kiedyś, w odległej czasoprzestrzeni. To nas czeka już teraz. To dzieje się w tej chwili.
W roku 2012 przewiduję tylko jedną zmianę: do tego czasu każdy człowiek na naszej planecie będzie już wiedział, że „woda się wylewa” - innymi słowy, że środowisko, które służyło nam wiernie przez wszystkie minione lata, wali się w gruzy.
Kiedy piszę te słowa w styczniu 2008 roku, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych własnie ogłosił kolejne ograniczenia dostaw amerykańskiej pszenicy, której cena, już od roku jest wyższa, prawdopodobnie w 2009 roku wzrośnie jeszcze dwukrotnie. Już nigdy nie wróci do dawnego poziomu, a gdy nadejdzie 2012, na wielu obszarach naszej planety obecnie dobrze zaopatrzonej w żywność, znajdzie się mnóstwo ludzi, który nie będą mieli co jeść.
Od pewnego czasu obserwujemy anomalie klimatyczne spowodowane przez błyskawiczny wzrost w atmosferze Ziemi gazów wywołujących efekt cieplarniany. Bezprecedensowo szybkie topnienie pokrywy lodowej Grenlandii i czapy lodowej na biegunie północnym powoduje napływ słodkiej wody do północnego Atlantyku, co z kolei osłabia Prąd Północnoatlantycki. Skutki osłabienia tego prądu były już widoczne w postaci „roku bez lata” na Wyspach Brytyjskich w 2007 roku i bardzo srogiej zimy na całym świecie na przełomie lat 2007 i 2008.
Ponadto NASA ogłosiła na całym świecie maksimum słoneczne, które nastąpi w latach 2011-2012, będzie najpotężniejsze ze wszystkich, jakie dotychczas znamy, co oznacza, że może wywrzeć ogromny wpływ na klimat naszej planety.”
Przepowiednie dotyczące roku 2012
Wystąpią morza i oceany, zatrzęsie się ziemia, zginą miliony (...) wtedy znowu pojawi się Atlantyda, która teraz spoczywa pod oceanem (...) ludziom uda sie dotrzeć do komnaty wiedzy w piramidzie Cheopsa i uzyskać dostęp do nieograniczonej ilości wiedzy o ludzkości (...) jest to starożytna wiedza Atlantów, która na początku nowego wieku ujrzy światło dzienne. Otwarcie Wielkiej Piramidy będzie największym wydarzeniem, które czeka ludzkość, będzie przełomem w dziejach.
Edgar Caysey
Polska odegra niesłychanie ważną rolę w procesie duchowego odrodzenia świata. To właśnie nasz kraj będzie wzorem dla innych.
Stefan Ossowiecki
Widzeń swoich o charakterze ogólnoludzkim ani też żadnych przepowiedni nie podaję chociażby dlatego, aby nie były fałszywie interpretowane. Na marginesie zaznaczam, że widziałem tragiczne losy trzech narodów. Jeśli chodzi o nasz naród, to mogę nadmienić, że gdybym miał żyć jeszcze 50 lat i miał do wyboru stały pobyt dla siebie w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania jedynie Polskę, pomimo jej nieszczęśliwego położenia geograficznego. Nad Polską nie widzę bowiem ciężkich chmur krwi i zniszczenia, lecz promienne blaski przyszłości.
Ojciec Czesław Klimuszko
Kiedy Ryba ustąpi miejsca Wodnikowi i Wodnik obejmie władzę, ludzie znajdą klucz do bramy i brama zostanie otwarta.
Nostradamus
Po wojnie nastąpi okres wspaniały, gdyż ma zmienić się klimat w Europie na cieplejszy. (...) W małym kraju w środku Europy powstanie centrum duchowe, które będzie swoim zasięgiem promieniowało na cały świat. (...) Dojdzie do otworzenia piramid, gdzie ludzkość znajdzie odpowiedź na wiele pytań. Wtedy także okaże się, jakie jest prawdziwe pochodzenie człowieka. (...) Sygnał do otwarcia piramid ma wyjść z Europy, a dokona tego grupa ludzi kierowanych przez Boga.
Islrmayer
Przyjdzie taki czas, że w Polsce będzie ciepło jak na równiku, a za waszymi oknami będą rosły owoce południowe.
Ojciec Czesław Klimuszko
Ziemię czekają okropne kataklizmy, w czasie których ucierpi także Polska. Morza wystąpią z brzegów i zaleją Amerykę Północną i Europę Zachodnią.
Leszek Szuman
Z małego kraju w środku Europy wyjdzie iskra, która ogranie płomieniem zmian cały świat i zmieni go na lepsze.
Madame Sylwia






